Pieskie życie, warto wiedzieć

Szelki

Jakie wybrać, jak wymierzyć, z jakiego materiału powinny być zrobione? Zdecydowanie łatwiej jest dobrać obrożę niż szelki – ale nie taki diabeł straszny :)

Sporo czytaliśmy zanim kupiliśmy pierwsze szelki, a w internecie jak wiadomo są sami specjaliści i każdy wie najlepiej :)

Ja napiszę jak to było w moim przypadku.

Od czego zacząć…
Przede wszystkim należy się zastanowić czy w ogóle pies powinien spacerować w szelkach

Dawniej pies pracujący musiał przez wiele godzin wykonywać swoje zadanie, dlatego uprząż musiała być wygodna i ergonomiczna. Współczesne szelki często nawiązują do tego i są komfortowe, by pies mógł ich długo używać w ciągu dnia, ale trafiają się też na rynku modele dziwaczne i niepraktyczne. Z czasem projekty szelek oderwały się od swojej funkcji użytkowej i stały się narzędziem szkoleniowym, a także ozdobą.

Nie każdy pies do szelek się nadawać będzie. Jeżeli pies ciągnie na smyczy, to szelki niekoniecznie Wam pomogą oduczać złych nawyków spacerowych. Na obroży łatwiej jest psa kontrolować – przynajmniej w moim przypadku tak jest :)

Na co zwracaliśmy uwagę przy zakupie szelek?

  1. oczywiście rozmiar – szelki nie mogą być zbyt ciasne ale i nie mogą być za luźne – co firma to inna rozmiarówka. Najlepiej przespacerować się z pupilem do zoologicznego i przymierzyć. – do marketów też z psem wejść można jeżeli bezpośrednio wejdzie się do zoologicznego.
  2. jakość wykonania i materiał z jakiego szelki są zrobione – bardzo dla nas ważne jest to aby szelki szybko wysychały, ale i żeby przepuszczały powietrze oraz żeby zapięcie nie „wyrobiło” się po kilku użyciach
  3. wygoda – no w końcu sporo czasu w je noszę

Warto także wziąć pod uwagę temperament psa i jego aktywność. Szelki mają różne konstrukcje i to nie tylko ze względów estetycznych ale przede wszystkim funkcjonalnych.

Rodzaje szelek:

Spacerowe – Jedne z najpopularniejszych bo i najtańszych z dostępnych na rynku. Używane najczęściej do zwykłych spacerów z psem na smyczy.
Zdecydowanie nie nadają się do uprawiania sportów – mogą obcierać skórę pod pachami. Najczęściej wykonane z cienkiej taśmy. No i są stosunkowo luźne.

 

Plusem jest to, że są lekkie i szybko wysychają :)

 

Dużym minusem jest to, że psiak dość szybko może się z nich wydostać – tak, mamy to sprawdzone…

 

 

 

 

Guard – wg. specyfikacji nadają się do amatorskiego uprawiania sportów – jazdy na rowerze, biegania.
Charakteryzują się tym, że są bardziej zabudowane na klatce piersiowej dzięki czemu gdy pies ciągnie obciążenie bardziej równomiernie się rozkłada na ciele.
Te które mieliśmy były wygodne, nie obcierały i nie ograniczały ruchów a do tego były wytrzymałe i szybko wysychały.

 

 

Norweskie – ja osobiście polecam firmę Julius k-9
Szelki idealnie nadają się dla psów aktywnych, uchwyt na górze szelek pozwala na przytrzymanie psa.
Dodatkowo pas na klatce piersiowej ma odblask, a napisy na bokach napisy są fluorescencyjne.
Szelki widoczne na zdjęciu niestety schną długo, ale dostępne w sprzedaży są szelki pasowe, które schną zdecydowanie szybciej. Zakłada się je ekspresowo.

 

 

Sled i pulka – dla psów zaprzęgowych :)
jak w każdym sporcie tak i tu chodzi o wygodę i ergonomię.
Jeżeli będziecie zainteresowani rozwinięciem tematu sportów zaprzęgowych (w tym ekwipunku) to piszcie – temat jest tak obszerny, że nada się na osobny post :)
Lub jeżeli macie jakieś pytania to Flicka i Kasia mogą wam pomóc ;)

 

 

Zapewne są jeszcze inne rodzaje lub używa się innej nomenklatury, natomiast wertując internety wybraliśmy te najpopularniejsze nazwy a opisy są całkowicie oparte o nasze doświadczenia. Mieliśmy okazję używać trzech rodzajów szelek i zdecydowanie najbardziej polecamy juliusy ze względu na jakość wykonania, wygodę użytkowania i zadowolenie psa :)

21 thoughts on “Szelki

  1. A u nas Juliusy się nie sprawdziły niestety, chociaż Czara wygląda w nich super :) Pasek za gruby, obcierał ją i pod pachami i na brzuchu, chociaż kombinowałam z ustawianiem, żeby były dobrze dopasowane i niestety, dalej nic. Poza tym widać było, że są dla niej za ciężkie. No i chętnie z nich wyskakiwała :) Teraz używamy ich jedynie do jazdy w samochodzie, z pasem na mostek.

  2. wszyscy widzę chorują na juliusy :) My lubimy zwykłe norwegi :) Choć póki co chodzimy w antyciągnikowych już nawet nie przez ciągnięcie ale brak funduszy na nowe :P A Helcia obrożami gardzi. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *