Fotografia, Kudłaty kadr

Kudłaty kadr – fotoksiążka

Robię bardzo dużo zdjęć, co pewnie zdążyliście zauważyć, nawet jeśli czytacie mnie pierwszy raz :) Regularnie także drukuję hurtowo wiele wykonywanych zdjęć, zarówno dla siebie jak i dla najbliższych.

Nie ma fajniejszego prezentu (zwłaszcza takiego bez okazji), który wywołuje tyle pozytywnych emocji i uśmiechów jak fotografie na papierze.

Zazwyczaj trzymam się jednej drukarni, a zmieniam miejsce wydruku tylko jeśli muszę coś wydrukować na szybko albo gdy coś naprawdę mocno mnie skusi ;)

Do tej pory fotoksiażki drukowałam w trzech miejscach: EmpikFoto, PixBook oraz Saal-Digital. Każda z nich ma swoje plusy. Ostatnia z tej listy jest moim najnowszym odkryciem – trafiłam na tą drukarnię poprzez reklamę w mediach społecznościowych. Przy cenach fotoksiążek np. w Empiku, Saal-digital wypadają drogo, ale jeśli porównać stosunek ceny do jakości to widać za co się płaci. Coś czuję, że zatrzymali mnie na długo. Ale po kolei.

Najważniejsze cechy fotoksiążki:

  1. Wygoda aplikacji do składania książki
  2. Jakość wydruku całości
  3. Jakość druku ze zdjęć o niskiej rozdzielczości
  4. czas realizacji
  5. Jakość papieru
  6. Dodatkowe opcje – tak, fotoksiążka też takowe może posiadać

Wygoda użycia aplikacji

Niby wszystkie aplikacje opierają się o te same zasady działania, ale jednak okazuje się, że można te same funkcjonalności zrobić na różne sposoby.

Saal-digital ma najbardziej intuicyjną aplikację z jaką się spotkałam, dodatkowym plusem jest możliwość wgrania projektu z programu graficznego bez konieczności używania apki.

Z mojego doświadczenia najbardziej niewygodną i nieintuicyjną aplikację ma niestety Empik – zakładam, że to przez to, że jest to wersja przeglądarkowa i często nadinterpretowuje sobie działania osoby składającej album.

PixBook już dawno przeszedł z wersji aplikacji desktopowej do przeglądarkowej i ja osobiście nie zauważyłam zmiany w użytkowaniu samej aplikacji. Funkcjonalnie jest całkiem ok.

Jakość całości fotoksiążki

Okładka – w każdej z trzech sprawdzanych przeze mnie drukarni przy zamówieniu, można wybrać kilka wariantów: mat/błysk, watowanie lub bez. Saal ma świetny druk w macie (błysku nie sprawdzałam). Empik i PixBook jakościowo są bardzo ok – książki PixBooka, które mam na półce mają 3-4 lata i okładki są w stanie doskonałym.

Jakość kolorów – białe jest białe, a zdjęcia b&w mają całą gamę szarości, dotyczy to wszystkich trzech drukarni. Choć w przypadku Empiku byłam mile zaskoczona (w przeciągu kilku ostatnich lat bardzo podnieśli jakość). Warte zauważenia jest to, że Saal-Digital na swojej stronie informuje o tym, że daje 75 lat gwarancji na trwałość kolorów.

Papier – tu bezkonkurencyjnie najlepszą jakość ma Saal-Digital z wydrukiem na papierze o gramaturze  300. Mój album był prezentem dla Chomiczka, więc wytrzymałość na rączki dziecka też ma znaczenie ;) Empik oraz PixBook drukują na papierze zdecydowanie cieńszym.

Dobra jakość druku z małych plików – sporo zdjęć do domowych albumów pochodzi ze starych telefonów/aparatów albo z niskiej rozdzielczości skanów. Tu w zasadzie każda z drukarni poradziły sobie dobrze, ale najlepiej z małymi plikami radzi sobie Saal-Digital – tu jakość wydruku w przypadku naprawdę beznadziejnych plików jest więcej niż zadowalająca.

Dodatkowe opcje:

  • Całkiem spory wybór fontów w aplikacji – wszystkie trzy drukarnie
  • Płaskie łączenie stron – tę opcję ma tylko Saal-Digital. Czyli mówiąc po ludzku: można w projekcie dodać zdjęcie na dwóch stronach i nie zostanie ono przycięte przez klejenie na środku. Widać to na poniższym zdjęciu:

 

Na koniec podrzucam Wam link do kodu zniżkowego o wartości 75 zł – wszystko jest opisane tutaj [KLIK]